wtorek, 16 lipca 2013

Powiadomienia rezerwujące, czyli klamka zapadła


Ślub, jak każdy projekt marketingowy, ma również swoje deadline'y. Oczywiście, tym najważniejszym jest data samego ślubu, od której zaczynamy całą zabawę z planowaniem. Co jednak, jeśli termin już macie wybrany, ale reszta ustaleń stanęła w martwym punkcie? Czas ucieka, za chwilę trzeba będzie rozsyłać zaproszenia, a miejsce imprezy nadal nie zarezerwowane. Przydatne mogą okazać się wtedy powiadomienia rezerwujące, czyli tzw. "save the date", rozsyłane najczęściej z rocznym wyprzedzeniem.  Nie tylko poinformujecie tym bliskich o radosnym wydarzeniu, w którym przyjdzie im uczestniczyć, ale też pozwolicie im dostosować swoje plany, zarówno urlopowe, jak i oszczędnościowe do wybranej przez was daty. "Save the date" ma jeszcze jedną zaletę- jest swego rodzaju mobilizatorem w kwestii dalszych przygotowań, bo skoro goście już powiadomieni, deadline staje się bardziej realny. 




Form takich powiadomień rezerwujących jest tyle, ile form samych zaproszeń. Dostajecie więc do dyspozycji kolejne świetne narzędzie reklamowe. Możecie pozostać przy prostej formie papierowej, bądź zaszaleć z gadżetami. Magnesy na lodówkę, kubki, długopisy czy zakładki do książki z wyraźnie zaznaczoną datą ślubu z pewnością będą lepszym przypomnieniem dla gości niż kawałek papieru wrzucony do szuflady. Takie gadżety mogą też stanowić pewnego rodzaju "teaser", czyli zapowiadać temat przewodni wesela. Możecie na przykład rozesłać zaproszonym papierowe łódki, nawiązujące do tematyki marynistycznej lub też wzorować powiadomienia na biletach do kina, jeśli wystrój przyjęcia będzie inspirowany filmem.





Jeśli jednak wolelibyście pozostać przy wersji papierowej, co faktycznie jest tańszym rozwiązaniem, nie musicie rezygnować z kreatywnego podejścia. Organizując specjalną sesję fotograficzną czy eksperymentując z programami graficznymi możecie wykorzystać swoje zdjęcia jako formę powiadomienia.










Ciekawym rozwiązaniem jest także przygotowanie dla gości powiadomienia- zagadki. Odkrywanie adresata i treści będzie dla nich na pewno świetną zabawą.


Choć "save the date" wydaje się być uzasadnionym wydatkiem, to większość par nadal uważa, że niepotrzebnym. W końcu weselne budżety są dość ograniczone, a takie powiadomienia to dublowanie kosztu zaproszeń. A przecież i tak rodzina i przyjaciele dowiadują się o ślubie z dużym wyprzedzeniem. Nie zawsze jednak tak jest. Żyjemy coraz szybciej i często przygotowania do tego wydarzenia również prowadzone są "na wariackich papierach". Rezerwacja terminu będzie więc nie tylko miłą niespodzianką dla samych zaproszonych, ale również pozwoli uporządkować priorytety organizacyjne. A co do budżetu, jest sposób, by na "save the date" nie wydać ani złotówki. Bez drukowania i adresowania, za to ze sporą dawką humoru.






sobota, 6 lipca 2013

Słodkiego, miłego życia

Nieodzownym elementem każdego wesela jest słodka niespodzianka serwowana zazwyczaj około północy, czyli tort. Poniekąd ma być zapowiedzią słodkiego życia dla małżonków. Jednak, oprócz tak podniosłej symboliki, jest również atrakcją dla samych gości. A to oznacza, że powinien być tak samo niezwykły i oryginalny, jak oprawa całego przyjęcia. Z racji plastyczności tego elementu, możliwości jest mnóstwo. Oczywiście możecie zaszaleć z ilością pięter tortu, jego kolorem czy smakiem, jednak niewątpliwym urozmaiceniem jest zawsze... humor.




Najłatwiejszym sposobem na rozbawienie gości jest wykorzystanie zabawnych figurek na tort. Mogą okazać się one świetną inspiracją do stworzenia całego tortu w nietypowej stylizacji. A im bardziej podobne do pary młodej, tym większy ubaw.







Nie same jednak figurki sprawdzą się jako urozmaicenie tortu. Możecie inspirować się tematem przewodnim wesela, wtedy taki deser będzie na pewno doskonałym uwieńczeniem stylizacji, bądź też zastąpić typowe postaci państwa młodych innymi ciekawymi "gadżetami". W końcu nie wszystko musi być traktowane tak dosłownie.





































Jak się okazuje, tort weselny nie zawsze musi też być piękny, czy emanować słodkim romantyzmem. Zdarzają się bowiem zwolennicy trudnej miłości, którzy chętnie prezentują mniej lukrową stronę swojego związku. 





Wydawałoby się, że tort weselny to mniej znaczący element całej oprawy przyjęcia. Ciasto, jak ciasto, pojawia się tylko na chwilę, a i tak o północy już nie wszyscy goście są w stanie dokonać jego należytej degustacji. Po co więc te starania, by był oryginalny i zaskakujący? Bo tylko szczegółowo opracowane elementy stworzą spójną całość. Jeśli więc nie przepadacie za tradycyjnym podejściem do tematu i całe wesele urządzacie w duchu nowoczesności, ten mały element może dać wam spore pole do popisu. Problem może pojawić się jedynie w sytuacji, kiedy każde w was ma inną wizję tego deseru. Choć i na to znajdzie się rozwiązanie... 



squidoo.com
invitesweddings.com

poniedziałek, 1 lipca 2013

Pieniądze szczęścia nie dają...



... ale wymarzone wesele już tak. Jak każde przedsięwzięcie, również ślub wymaga sporych nakładów finansowych. Jednak w odróżnieniu od innych tego typu imprez, na tej nie chcemy oszczędzać. W końcu, to jedyny (zazwyczaj) taki dzień w życiu. Przy tak ogromnym wyborze ślubnych usługodawców, salonów i producentów dodatków, bardzo łatwo zatracić się w wydatkach. Usprawiedliwiane rangą wydarzenia, w wielu przypadkach mogą znacznie przekroczyć optymalne wartości. By więc trzymać się założonego budżetu i nie zrujnować rodzinnych finansów, koniecznie ustalcie priorytety i inwestujcie tam, gdzie spodziewacie się największych zwrotów, czyli niezapomnianych przeżyć i zachwytów gości.



Na czym NIE oszczędzać?

Z ankiety przeprowadzonej niedawno wśród młodych par przez TheKnot.com i WeddingChannel.com (amerykańskie strony poświęcone tematyce ślubnej) wynika, że najważniejszymi elementami wesela, w które warto zainwestować są: miejsce, rozrywka i tort. Są one tym bardziej uzasadnione, gdyż badanie wskazało także, że coraz częściej narzeczeni koncentrują się na samych gościach, starając się zapewnić im świetną zabawę.

1. Miejsce wesela - największą część budżetu pochłania sala weselna i catering i na tym faktycznie zaoszczędzić trudno, chyba że urządzicie imprezę we własnym ogrodzie i podacie pierogi babci. Jednak, jako główny element całego wydarzenia, zostanie też najlepiej zapamiętany przez gości. Spróbujcie więc dopasować miejsce do charakteru imprezy, tematu przewodniego, a także samych zaproszonych, zapewniając np. "przyjezdnym" noclegi na miejscu. Jeśli marzyliście o morskiej scenerii, nie rezygnujcie z niej na rzecz małej sadzawki, bo choć w portfelu zostanie więcej, większe może być też wasze rozczarowanie.

2. Rozrywka - jak już pisałam w poprzednim poście, rozrywka weselna to temat rzeka. Niezbędnym minimum jest jednak porządny zespół muzyczny lub DJ. To oni bowiem prowadzą całą imprezę i od nich zależy, czy zabawa będzie się rozkręcać, czy goście zaczną przysypiać. I choć nie warto wydawać fortuny na gwiazdy estrady, to na pewno trzeba sprawdzić, kogo w tej roli zatrudniacie. Rekomendacje znajomych, fora ślubne i oczywiście portfolio, czyli najlepiej filmy z prowadzonych imprez, powinny wystarczyć.

3. Catering - czyli nie tylko sam tort weselny, ale wszystko, co podane tego dnia do jedzenia i picia. Mimo świetnej sali i muzyki, goście nie będą bawić się na głodnego i spragnionego, warto więc sprawdzić wcześniej, jak smakują potrawy, które zamówiliście. Nic tak bowiem nie psuje humoru, jak niestrawność. Zrezygnujcie więc może z przesadnie wykwintnych dań, jak owoce morza, sushi czy kawior, bo nie dość, że kosztować was będą extra, to jeszcze może się okazać, że nikt ich nie ruszy. Postawcie raczej na eleganckie, ale bardziej znane potrawy i koniecznie miejcie coś w zanadrzu dla dzieci gości.


Zrób-to-sam

Niżej na liście priorytetów budżetowych plasują się dekoracje, kwiaty, samochód, zaproszenia czy prezenty dla gości. W głównej mierze dlatego, że o elementy te możemy zadbać we własnym zakresie, z pomocą rodziny i przyjaciół. Jeśli jednak nie posiadamy zdolności plastycznych ani znajomej dekoratorki czy florystki, również zlecając je osobom trzecim powinniśmy zachować zdrowy rozsądek. Zaproszenia faktycznie są miłą pamiątką na lata, ale wystarczy ciekawa grafika, by robiły wrażenie. Nie musicie od razu przesyłać zaproszonym kolekcji filmów o Bondzie, by nawiązać do tematyki wesela w stylu 007. Również kwiaty, o ile świeże, spełnią swoje zadanie bez względu na wybrany gatunek. Nie przesadzajmy więc z egzotyką i z samą ilością, by nie zamienić sali w ogród botaniczny. Wynajem samochodu to zazwyczaj dość stały koszt, niezależnie od modelu. Jeśli jednak planujecie przylecieć bądź przypłynąć na wesele, wydatki w tym segmencie będą dużo wyższe i pytanie tylko, czy warto inwestować tyle w element, który tak naprawdę pojawia się na chwilę. Najbardziej elastyczną finansowo częścią budżetu są dekoracje i prezenty dla gości. Dobrze jest więc zostawić je na koniec, kiedy już wiemy, ile jeszcze zostało nam do wydania. Sklepy mają dość zbliżoną ofertę, choć zróżnicowaną cenowo. Warto więc poszukać wyprzedaży czy promocji.

 
Pozostaje jeszcze kwestia sukni ślubnej. Choć osobiście uważam, że wydatek rzędu kilkunastu tysięcy na jedną sukienkę to strata pieniędzy, to zgadzam się z opinią, że im droższa suknia, tym lepiej się prezentuje, zarówno pod względem samego materiału, jak i zdobień. Największy problem stanowi jednak znalezienie odpowiedniego kroju i to właśnie za tak idealnie leżący egzemplarz jesteśmy w stanie zapłacić krocie. Jak więc zaoszczędzić nie rezygnując z marzeń? Opcji jest kilka: wypożyczenie sukni, uszycie jej u krawcowej pod wybrany model i moja ulubiona- wyprzedaże.
 


Planowanie wesela, choć niemożliwe bez środków finansowych, nie powinno się wokół nich kręcić. Skupcie się więc na elementach, którym również goście będą poświęcać najwięcej uwagi, jak właśnie kolacja czy muzyka. Nie przejmujcie się detalami, które mogą nawet nie zostać zauważone. Może i czerwona wykładzina nie pasuje idealnie do waszego biało-czarnego przyjęcia, ale to przecież nie powód, by od razu ją zmieniać. Pamiętajcie - to jest tylko jedna noc, dla której nie warto wydawać oszczędności życia. Są przecież przyjemniejsze rzeczy, na które możecie przeznaczyć te pieniądze, jak chociażby wasza podróż poślubna. I gwarantuję, że leżąc na hamaku pod palmą nawet przez myśl wam nie przejdzie zastanawiać się, czy migdały w prezencie dla gości były słuszną decyzją.

niedziela, 23 czerwca 2013

Weselne atrakcje- hit czy kit?

Pierwszy raz w tym roku wybraliśmy się na poznańską Noc Kupały. Dla niewtajemniczonych, jest to noc bicia rekordu liczby puszczonych w niebio lampionów. I choć wrażenia wizualne są dość ciekawe, to całe wydarzenie jest jak dla mnie nieporozumieniem. Kilkadziesiąt tysięcy uczestników, całkowity brak kontroli nad tym latającym "cudem", które spada, gdzie chce i wszechobecny syf. A ponieważ puszczanie lampionów to dość popularny zwyczaj ślubny, zaczęłam się zastanawiać, kiedy taka rozrywka jest jedynie urozmaiceniem wesela, a kiedy staje się jego tematem przewodnim.

Pomysłów na nieszablonową zabawę podczas wesela jest mnóstwo i tak naprawdę tylko dobre wyczucie i budżet są ograniczeniem. Mój subiektywny ranking rozrywek weselnych 
podzieliłam na kilka kategorii:



"Oryginalnie, ale ze smakiem", czyli wszystko to, co z jednej strony angażuje i bawi gości, a z drugiej nie osacza ich. Może to być wydzielone miejsce na wszelkiego rodzaju gry, najlepiej na świeżym powietrzu, gdzie chętni będą mogli pograć w piłkarzyki czy spróbować swoich sił w przechodzeniu pod poprzeczką. Dobrym pomysłem jest również wynajęcie karykaturzysty czy "wycinacza profilu twarzy", dzięki czemu każdy z przybyłych dostanie coś na pamiątkę. Taką funkcję spełni też foto budka, a zabawa będzie jeszcze lepsza, jeśli do zdjęć udostępnicie śmieszne akcesoria. Ważne, by pozwolić samym gościom zadecydować, w czym mają ochotę brać udział.






























"Ale to już było"- odkąd pojawiła się moda na urozmaicanie wesel różnymi atrakcjami, popularne stały się pokazy sztucznych ogni, najczęściej w rytm muzyki, wspomniane wcześniej lampiony czy karaoke, które faktycznie może szybko rozkręcić imprezę, szczególnie po odpowiedniej dawce alkoholu. I choć nadal nie jestem przekonana, co do puszczania lampionów w niebo, to już puszczanie ich na wodzie wydaje się ciekawą i o wiele bezpieczniejszą alternatywą.























"Parada osobliwości", co oznacza popisowe pokazy cyrkowców, iluzjonistów, tancerzy, połykaczy ognia, a nawet pokaz walk rycerskich. Z pewnością takie przedstawienie jest ciekawe, bo to zawsze coś nowego, ale mało angażuje gości. Może się więc zdarzyć, że po pokazie trudno będzie "zastygłej" publiczności powrócić do zabawy. Poza tym, zawsze istnieje ryzyko, że podczas show coś pójdzie nie tak, cyrkowiec złamie nogę, połykacz coś niechcąco podpali i wtedy pokaz, który miał być urozmaiceniem, będzie zakończeniem całej zabawy weselnej. Jedyne przedstawienie, które zawsze się dobrze ogląda, to pokaz barmański, bo ten i wygląda i później smakuje świetnie :)
















"Ni w kij, ni w oko", czyli przesadzone atrakcje, które albo mogą całkowicie zdominować wasze wesele, jak wesołe miasteczko czy dmuchany zamek, albo też spowodować małe zamieszanie, jak wróżka, która w kartach dla nowożeńców widzi rychły rozwód. Stanowczo nie polecam, chyba że całe wesele jest w tematyce parku rozrywki czy baśniowej krainy, wtedy jak najbardziej będą one na miejscu.


























Nie oszukujmy się. Standardowe, kilkugodzinne wesele z oklepanymi zabawami może znudzić. I choć goście nie będą głośno narzekać, to pewnie nie zapamiętają jakoś szczególnie tego wydarzenia. Specjalnie zaplanowana rozrywka jest więc potrzebna, byle z głową. Żadna zabawa nie powinna odciągnąć uwagi od pary młodej, a jedynie uprzyjemnić spędzony z nią czas w tym szczególnym dniu. Ważne jest więc, by zachować odpowiednie proporcje: jeśli sama oprawa ślubu i wesela jest dość skromna, w kwestii rozrywki możecie pozwolić sobie na bardziej ekstrawaganckie rozwiązanie. Nie róbcie jednak ze swojego wesela cyrku (dosłownie i w przenośni), bo tak, jak w przypadku Nocy Kupały, może wyjść Noc Kupa.

niedziela, 16 czerwca 2013

Dirty (first) dancing

Pierwszy taniec - dla jednych przykry obowiązek, dla innych możliwość zaprezentowania swoich umiejętności szerszej publiczności. Problem jednak może pojawić się już przy wyborze utworu. Okazuje się bowiem, że  niewiele par ma faktycznie "swoją" piosenkę, która łączy się z ich szczególnym przeżyciem czy wspomnieniem. Jeśli jeszcze dodać do tego dwie lewe nogi nowożeńców, romantyczna wydawałoby się tradycja może zamienić się w koszmar.

Cytując mojego ulubionego producenta sentencji, Paulo Coelho: "Podczas każdego tańca, któremu oddajemy się z radością, umysł traci swoją zdolność kontroli, a ciałem zaczyna kierować serce." Jak więc wobec przeciwności losu i ułomności ciała radośnie przeżyć te kilka chwil w tańcu? 

Po pierwsze, pogódź się z myślą, że o standardowych tańcach możesz zapomnieć. Chyba, że przynajmniej pół roku wcześniej zaczniecie intensywne "treningi", ale może mieć to mało wspólnego ze wspomnianą radością. Tym sposobem przechodzimy do opcji numer dwa, czyli- jeśli nie możesz dostarczyć gościom emocji artystyczno- wizualnych, daj im chociaż porządną dawkę humoru. A w tym zakresie możliwości jest mnóstwo...

1. Mix ulubionych utworów - zupełnie dowolnych lub trzymających się danego stylu czy tematyki, co umożliwia dopasowanie układu do umiejętności pary młodej, jak i tematu przewodniego wesela.



2. One man show - to świetne rozwiązanie dla par, gdzie tylko jedno ma parcie na parkiet. Przesiedzieć pierwszy taniec? Dlaczego nie!

3. Z fabułą i gadżetami - to już wersja dla bardziej zaawansowanych, gdyż wymaga skupienia nie tylko na muzyce i krokach, ale także na sprawnym "żonglowaniu" pomocami wizualnymi.



4. W wersji karaoke - jak się okazuje, nie tylko dla posiadaczy talentu muzycznego.




Takie humorystyczne rozwiązanie kwestii pierwszego tańca ma też swoje wady. 
Spontaniczne podejście do tematu to też uznanie faktu, że wszystko może się zdarzyć. Wtedy zabawny układ może przerodzić się w farsę, której goście raczej nie docenią. Poza tym, starsze ciocie czy dziadkowie mogą czuć się nieco rozczarowani, jeśli czekali na romantycznego walca, a nawet zażenowani waszymi "wygłupami". Szczególnie, jeśli np. do jednej wstawki muzycznej zaczynacie klepać się po tyłkach. 

Pojawia się więc pytanie, kiedy kończy się ciekawe urozmaicenie występu, a już zaczyna show?


sobota, 8 czerwca 2013

Pinterest - wirtualna tablica inspiracji

Gdzie najczęściej poszukujemy ślubnych inspiracji? Oczywiście w Internecie. Zapisywanie interesujących nas stron czy ściąganie zdjęć może być jednak dość uciążliwe i stopniowo generować chaos. A gdyby tak mieć wirtualną tablicę inspiracji?

Pinterest to bardzo świeży serwis społecznościowy, który w Polsce zaczął rozwijać się tak naprawdę dopiero w zeszłym roku. Jego idea zakłada umożliwienie użytkownikom kolekcjonowanie czyli "przypinanie- ang. pin" i porządkowanie ulubionych materiałów wizualnych. Jego potencjał jest jednak dużo większy.

Tysiące obrazów przykuwających uwagę natychmiast rodzą setki pomysłów, a sam fakt, że większość użytkowników serwisu to kobiety sprawia, że jest to idealne narzędzie do planowania - imprez, stylizacji, wakacji i .... ślubów.


Jak w kilku krokach wejść do krainy czarów?

1. Dołącz - zaloguj się na pinterest.com używając swojego konta na Facebooku/Twitterze lub adresu e-mail. 
2. Przypinaj - używając przycisku "+" możesz tworzyć swoje tablice i przypinać ulubione zdjęcia.
3. Śledź - dodając znajomych, możesz śledzić ich tablice, ale co najważniejsze możesz śledzić tablice ślubnych profesjonalistów, np. fotografów, jak i sklepy internetowe, blogi ślubne, a nawet inne panny młode.
4. Udostępniaj - taka tablica inpiracji to wymarzony "prezent" dla twojej konsultantki ślubnej, florystki czy fryzjerki. Potrzebujesz świeżego spojrzenia na wybrane pomysły? Zaproś znajomych, rodzinę, nawet narzeczonego i pozwól im poprzypinać swoje propozycje.



Kilka wskazówek, jak efektywnie wykorzystać Pinterest przy planowaniu wesela.

- Twórz szczegółowe tablice tematyczne, a dużo łatwiej odnajdziesz później konkretne zdjęcie. Zamiast więc zbiorczej tablicy "Ślub"- stwórz jedną na "suknie ślubne", "bukiety", "torty" itd.

- Miej otwartą głowę i szeroko otwarte oczy. Nie trzymaj się kurczowo jedynie ślubnych elementów. Inspiracji w tym temacie może dostarczyć sztuka, moda, podróże...

- Dobrze wykorzystuj wyszukiwarkę, stosując specyzowane zapytania. Wpisując jedynie "fryzury ślubne" możesz nie odnaleźć tego, czego szukasz. Ale już "fryzury ślubne fantazyjne upięcia" czy "pleciona fryzura dla panny młodej" może zawęzić poszukiwania.

- Zainstaluj przycisk "Pin it" w swojej wyszukiwarce i przypinaj do swoich tablic zdjęcia znalezione podczas serfowania w necie.

- Jeśli planujesz sama wykonać część dekoracji, koniecznie przejrzyj kategorię "DIY & Crafts", a możesz znaleźć tu pomysły, które uczynią wasze wesele naprawdę niepowtarzalnym.

Pinterest, mimo młodego wieku, zyskał wielu naśladowców. I tak mamy już polskie wersje serwisu - Pinoteka, Pinspire, Zszywka, Pinka, Pinblr, jak i coś dla panów - Gentlemint, Manteresting, Dudepins, Tapiture, Dartitup. Panów młodych może jednak rozczarować fakt, że na stronach tych znajdą wszystko, oprócz inspiracji ślubnych :)


niedziela, 2 czerwca 2013

Ślubne "Lubię to! "

Choć rosnąca popularność serwisów społecznościowym już nikogo nie dziwi, to powoli kiełkujący u nas trend wykorzystywania ich przy organizacji wesela może być zaskoczeniem. Nowoczesna, zabiegana panna młoda nie dość, że ma coraz mniej czasu na dopracowywanie każdego szczegółu ślubnej ceremonii, to jeszcze łatwo może się zagubić w natłoku terminów, ustaleń i pomysłów. I tu z pomocą przychodzą: Facebook, Twitter, Skype, Pinterest, a nawet YouTube. Zacznijmy jednak od wszechobecnej "Twarzoksiążki".



Facebook to przede wszystkim świetne narzędzie do komunikacji z rodziną i przyjaciółmi, którzy podczas planowania wesela są niezastąpieni. Począwszy od zmiany statusu na "zaręczona", Facebook towarzyszy pannie młodej na każdym etapie drogi do ołtarza:

- "Status, czyli o czym teraz myślisz" - dziel się swomi przemyśleniami, pomysłami, postępami w przygotowaniach, pamiętając jednak, że oprócz "lubię to!", twoi znajomi mają także opcję "dodaj komentarz", co nie zawsze może działać na twoją korzyść

- "Udostępnij" - Facebook to kopalnia inspiracji i ślubnych usługodawców. Wystarczy polubić dany fanpage, a garść aktualizacji będziesz mieć na wyciągnięcie ręki

- "Utwórz wydarzenie" - czy wydarzeniem jest wieczór panieński, przyjęcie zaręczynowe, czy sam ślub, zaproszenia możesz rozesłać jednym kliknięciem, dołączając mapkę dojazdu, info o hotelu, a nawet listę prezentów

- "Dodaj zdjęcia/ filmy" - przymiarki sukni to prawdziwe piekło, jeśli nie wiesz, czego chcesz, czas ucieka, a zniecierpliwiony wzrok sprzedawcy nie pomaga - kilka zdjęć wybranych sukni przesłanych do znajomych może pomóc wybrać tą właściwą

- "Status związku: w związku małżeńskim" - nie ma szybszego sposobu, by przekazać światu wiadomość o zamążpójściu, jak właśnie aktualizacja statusu (opcjonalnie ze zmianą nazwiska). Dodaj jeszcze olśniewające zdjęcie młodej pary i rozkoszuj się życzeniami i komplementami.

Oczywiście użyteczność Facebooka nie kończy się na samych przygotowaniach do ślubu. Choć panna młoda biegająca po sali z telefonem to nie najlepszy pomysł, to już twoi goście weselni na pewno chętnie podzielą się swoimi doświadczeniami. Tu jednak również obowiązują pewne reguły:

  • Moje wesele, moje zasady - jeśli nie chcesz oglądać w sieci swoich "gorszych" zdjęć, przekażcie gościom jasne wytyczne, co wolno, a co nie
  • Suknia ślubna - zakaz fotografowania - w końcu pan młody nie powinien widzieć wybranki w sukni przed ślubem, ani osobiście, ani na zdjęciu
  • Pierwszeństwo nowożeńców - pierwsze zdjęcie pary młodej powinno zostać opublikowane właśnie przez młodą parę - bez dwóch zdań!

Nasza prywatność na wyłączność zdaje się odchodzić powoli do lamusa. O ile jeszcze samo wesele jest jak najbardziej momentem godnym dzielenia się z innymi, to już sama podróż poślubna niekoniecznie. A jednak. Od aktualizacji statusu, po zdjęcia romantycznej scenerii, a nawet dekoracji samego apartamentu. A to na pewno nie koniec...